Para młoda wśród wapiennych skał Jury Krakowsko-Częstochowskiej
5 min czytania

Reportaż ślubny z Łodzi — Marta i Kacper

Marek Bielecki

W tym artykule

Maj 2022. Przygotowania w hotelowych pokojach Białego Pałacu w Niesięcinie, ceremonia w ceglanym kościele w środku Łodzi i zabawa, która skończyła się dopiero nad ranem. Marta i Kacper dali mi jeden z tych dni, w których nie trzeba niczego ustawiać — wystarczy stać obok i patrzeć. Tak właśnie wygląda u mnie fotografia ślubna: reportaż ślubny zamiast serii pozowanych ujęć.

To pełna opowieść o jednym dniu: od porannych detali, przez ślub w Łodzi i wesele w Białym Pałacu, aż po plener ślubny zrobiony innego dnia — na Pustyni Błędowskiej, nad leśnym stawem i na Górze Zborów. Jeśli szukacie kogoś, kto zrobi Wam podobne zdjęcia ślubne, ten wpis jest najlepszą odpowiedzią, jaką mam.

Przygotowania pana młodego w Białym Pałacu

Marta i Kacper zaczęli dzień pod jednym dachem — w hotelowych pokojach Białego Pałacu, kilkoro drzwi od siebie. U Kacpra było krótko i konkretnie: smoking na wieszaku z napisem „Mąż”, obrączki, zegarek, mucha i świadek, który zapinał spinki szybciej, niż zdążyłem podnieść aparat.

Przygotowania pana młodego to zwykle kwadrans, może dwadzieścia minut. Wystarczy, żeby zrobić serię kadrów spinających cały reportaż ślubny w całość — i żeby zdążyć piętro wyżej, gdzie od rana trwały przygotowania panny młodej.

Ślubne detale i sala w Niesięcinie

Zanim ktokolwiek wszedł na salę, obeszliśmy ją pustą: wysokie kompozycje z róż i eukaliptusa, tablica z drzewkiem na odciski palców gości, kryształowe żyrandole i nakryte stoły, na których nic jeszcze nie stało krzywo. Te kadry robię zawsze — potem, w trakcie przyjęcia, nie ma już do tego ani miejsca, ani światła.

Do tego bukiet, butonierki i samochód udekorowany kwiatami przed podjazdem. Detale są tym fragmentem dnia, o którym pary zapominają najszybciej — a zdjęcia ślubne z tej pierwszej godziny oglądają potem najczęściej.

Przygotowania panny młodej

U Marty dzień zaczął się dużo wcześniej: fryzura, makijaż, buty i perfumy ustawione przy oknie, suknia zawieszona pod światło w pałacowym pokoju. Światło wpada tam przez wysokie okna miękką, rozproszoną smugą — jako fotograf ślubny w Łodzi i okolicach rzadko trafiam na tak wdzięczne wnętrze.

Potem zapinanie koronkowych pleców, kolczyk zakładany przed złoconym lustrem, długi welon rozłożony na posadzce — i pierwsze spojrzenie, kiedy Kacper wszedł do pokoju. Fotografia ślubna sprowadza się w takich momentach do jednego: nie przeszkadzać.

Ceremonia w ceglanym kościele — fotograf ślubny Łódź

Przed wyjazdem było jeszcze błogosławieństwo rodziców przy stoliku ustawionym pod pałacem, a potem krótka trasa do miasta. Ślub w Łodzi odbył się w niewielkim, ceglanym kościele — jednym z tych, w których portal z czerwonej cegły, witraże i drewniane ławki robią cały klimat, zanim ktokolwiek zdąży cokolwiek udekorować.

Takie wnętrza fotografuję z dystansu i z jasnych obiektywów, bez lampy i bez wchodzenia księdzu w kadr. Dzięki temu zostaje to, czego nie da się powtórzyć: mina Kacpra przy przysiędze, łza Marty przy obrączkach, pierwszy pocałunek i deszcz płatków w drzwiach kościoła.

Życzenia przy kwartecie smyczkowym

Życzenia poszły troszkę inaczej niż zwykle. Zamiast kolejki w ciasnej kruchcie — kwartet smyczkowy ustawiony na kościelnym dziedzińcu i goście składający życzenia na zewnątrz, w wiosennym słońcu.

To jeden z tych pomysłów, które warto ukraść. Dla mnie oznacza on dwadzieścia minut dobrego światła zamiast dwudziestu minut w półmroku kruchty — i zdjęcia weselne, na których widać twarze, a nie tylko sylwetki.

Wesele w Białym Pałacu w Niesięcinie

Wesele w Białym Pałacu zaczęło się od powitania przed wejściem, przy akordeonie i tradycyjnym kieliszku rzuconym za siebie. Potem Kacper wniósł Martę pałacowym korytarzem, a sala przywitała ich oklaskami między rzeźbionymi kolumnami.

Zdjęcia weselne z tej części dnia robię reportażowo: żadnego ustawiania gości do kadru, żadnego „proszę jeszcze raz”. Interesuje mnie to, co dzieje się między jednym toastem a drugim.

Pierwszy taniec

Do pierwszego tańca grał zespół na żywo i to widać na zdjęciach — od tego momentu parkiet nie pustoszał ani na chwilę. Marta i Kacper przetańczyli go w całości, bez skracania, w świetle reflektorów i przy pełnej sali.

Zaraz po nich weszli goście i zabawa przeszła płynnie w korowód, a potem w taniec w kole przez całą szerokość sali.

Tort, zdjęcie grupowe i sesja przed pałacem

Tort wjechał z zimnymi ogniami — pudrowy, z kwiatami i suszkami. Zdjęcie grupowe zrobiliśmy przed pałacem, jeszcze zanim zrobiło się całkiem ciemno: sto kilkadziesiąt osób w jednym kadrze, przed kolumnami i fontanną.

Zaraz potem wyszliśmy z Martą i Kacprem na kilkanaście minut do fontanny. Krótka sesja przed salą, bez pośpiechu i bez publiczności, zawsze zostawia parę kadrów, których nie da się zrobić w środku zabawy.

Zabawa weselna do białego rana

Reszta nocy należała do gości: konkurencje, oczepiny, pokaz taneczny, podziękowania dla rodziców i parkiet, z którego trudno było kogokolwiek ściągnąć nawet na jedzenie.

To najdłuższa i najbardziej wymagająca część reportażu ślubnego: mało światła, dużo ruchu, ciągle coś się dzieje po obu stronach sali. I jednocześnie ta, z której pochodzą ulubione zdjęcia weselne większości par — bo nikt już nie pamięta, że stoi obok fotograf.

Plener ślubny na Pustyni Błędowskiej

Plener zrobiliśmy innego dnia i to była bardzo dobra decyzja. Bez zegarka, bez gości i z suknią, o którą nie trzeba się już bać. Pustynia to kilometry piasku, niskie słońce i horyzont, który nie kończy się niczym — najbardziej filmowa lokalizacja na plener ślubny, jaką mamy w tej części Polski.

Kadry z pustyni robię szeroko, z dużą ilością nieba, i domykam serię paroma portretami z bliska. Drewniany pomost widokowy daje przy okazji zupełnie inny, geometryczny kadr.

Leśny staw

Drugim przystankiem był leśny staw z wąską kładką — zieleń, cień i tafla wody, czyli dokładne przeciwieństwo piasku sprzed godziny. Cztery kadry, kwadrans, i jedziemy dalej.

Góra Zborów o zachodzie słońca

Na koniec Góra Zborów na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej — wapienne skały, panorama na pół województwa i wiatr, który przez kwadrans robił z welonu Marty osobnego bohatera zdjęć.

Na zachód słońca czekaliśmy z aparatem gotowym od dwudziestu minut. Ostatni kadr powstał już po zmroku i jest dobrym zamknięciem historii, która zaczęła się od smokingu na wieszaku.

Fotograf ślubny Łódź i okolice

Jako fotograf ślubny w Łodzi pracuję na terenie całego województwa łódzkiego, a poza tym na Śląsku, na Jurze i w okolicach Częstochowy — sporą część sezonu spędzam w drodze. Zawsze reportażowo: bez pozowania, bez przerywania ceremonii, z naciskiem na to, co dzieje się naprawdę.

Reportaż ślubny to u mnie zawsze cały dzień, a nie godzina pozowanych ujęć. Jeśli planujecie ślub i szukacie kogoś, kto opowie Wasz dzień w podobny sposób, napiszcie do mnie — najlepiej z datą i miejscem, wtedy od razu sprawdzę wolny termin.